5 października, niedziela. To co utkwi mi w pamięci na długo to rozczarowanie na mecie etapu. Maca de Eva, tak się nazywa hotelik, gdzie mamy nocować. Dowiadujemy się, że nie ma dla nas miejsc. Oni powiadomili Booking.com, że już z nimi nie wspolpracują, tylko, że na naszej rezerwacji nie ma nic o tym. Znaleźliśmy inny nocleg na szczęście. Dwa pokoje, jeden dla pań, drugi dla panów.