Dziś, podobnie jak wczoraj, mamy do przejścia 22 km. Po noclegu na wysokości 1300 m n.p.m. będziemy schodzić w dół do poziomu 600 m. Przemierzamy Góry Kantabryjskie przecinając kilka pomniejszych pasm górskich. Widoki piękne, jak to w górach, choć już nie tak spektakularne jak wczoraj. Chociaż, całkiem pięknie prezentowały się morza mgieł o poranku. Obszar prawie bezludny, czasem tylko jakieś bary. W połowie drogi miasteczko Triacastela. Teraz będzie dość prostacko o tym miejscu, bo jedyne co wydało mi się godne uwagi, to sklep spożywczy, gdzie uzupełniliśmy zapasy wody i jedzenia. Sprawdzałem później w Wikipedii, czy czegoś nie przegapiliśmy, ale nie, bo jest tam jedno zdanie: "Triacastela - miasto w Hiszpanii we wschodniej Galicji w prowincji Lugo." W hiszpańskiej wersji jest trochę informacji historycznych, ale nic o zabytkach, czy innych atrakcjach. Jest tam informacja o liczbie ludności, która w 2025 r. wynosiła 589 mieszkańców. Jakieś dwa kilometry za miastem kapliczka św. Atoniego. Zamknięta, zaniedbana. Przez otwór w drzwiach zrobiłem zdjęcia. Dalsza wedrówka przecina jeszcze dwa niewielkie pasma górskie wznosząc się z 665 m w Trianastela na wysokość nieco ponad 900 m. Nocleg mamy w Pintin de Arriba, miejscowości liczącej 29 mieszkańców. Odkryłem, że informacje o takich małych miejscowościach można łatwo odczytywać w serwisie kartograficznym mapcarta. Na obiad ryż z krewetkami. Nawet dobre.Zobacz mapę