Plecak
Przygotowanie plecaka na Camino to naprawdę poważna sprawa.
Niewygodny i ciężki plecak będzie utrapieniem całej wędrówki.
Byłem cztery razy na Camino.
Za pierwszym razem udało mi się spakować lekki plecak, ale sam plecak był niewygodny bo nie miał stelaża.
Potem już szedłem z plecakiem z odpowiednim stelażem.
Za każdym razem usuwam coś z plecaka lub wymieniam na coś lżejszego. Ciekawe, czy kolejnym razem uda mi się znowu coś poprawić.
Pragnę przedstawić mój pogląd na zawartość plecaka.
Zacznę jednak od samego plecaka.
Trzeba przyznać, że plecak ze stelażem będzie na pewno cięższy od plecaka bez stelaża.
Natomiast jego ciężar rozłoży się w połowie na plecy, w połowie na biodra.
Do tego komfort suchych pleców.
Jeżeli podróż będzie odbywała się samolotem taniej linii lotniczej, to trzeba zwrócić uwagę na rozmiary plecaka. Wysokość nie może przekroczyć 55 cm, a kontrole są bezlitosne.
Plecak powinien być wyposażony w pokrowiec przeciwdeszczowy.
Jeszcze jedna uwaga. Uważa się, że waga plecaka nie może przekroczyć 1/10 ciężaru ciała. Jest to absolutne maksimum. Oprócz tego, co poniżej zostanie wymienione, nosi się ze sobą wodę. Co najmniej pół litra wody z rozpuszczoną pastylką elektrolitu.
Buty
Zawartość plecaka to przede wszystkim nasze ubranie.
Część ubrania będziemy mieli na sobie. Ale to się będzie zmieniało w zależności od pogody.
Idąc od stóp do głów, zacznijmy od tego co na nogach.
Na nogach zawsze będą buty.
Zabieram ze sobą jedną parę butów.
Żadne tam buty na zmianę. Na łatwe Camino, takie jak Camino Litoral, wystarczą buty biegowe, albo jak to określił producent moich butów, na siłownię.
Dobrze, żeby wewnątrz buty były miękkie i "zapamiętywały" kształt stopy. Równomierny nacisk na całą stopę powinien zapobiec odciskom.
Moje buty mają z wierzchu siateczkę, dzięki temu nawet jak przemokną, to w miarę szybko się wysuszą.
A zresztą, nawet nie do końca wysuszone buty są znośne, jak się włoży grube, suche, skarpetki.
Ostatnie moje Camino, to droga francuska. Tam było trochę gór, więc zdecydowałem się na nieco cięższe buty z twardą podeszwą. Dzięki temu w górach nie przeszkadzały kamienie i inne nierówności, ale jak pójdę znowu na łatwe trasy portugalskich Camino, to wrócę do lekkich butów, które lepiej sprawdzają się na asfalcie.
Skarpety Skarpetek zabieram trzy pary. Dwie pary grubych skarpet, jedną parę cienkich. Wszystkie te skarpety są z wełny merynosów. Para dobrych skarpet to co najmniej 50 zł, ale naprawdę nie ma co żałować. Wygodne buty i skarpety, które są miękkie i właściwie odprowadzają pot, to gwarancja tego, że nam się po drodze nie zrobią odciski. Ja ich nigdy nie miałem, a chodziłem zarówno w upale jak i w wodzie powyżej kostek. Cienkie skarpetki ubierałem tylko na podróż, przede wszystkim w samolocie, gdzie tych kilka godzin trzeba wytrzymać w bezruchu. Podczas wędrówki noszę wyłącznie grube skarpety. Czy dwie pary to wystarczy? Tak. Jedna para na nogach, druga w plecaku. Wieczorem tą schodzoną piorę i suszę. Zazwyczaj nie dosuszy się do końca. No to potem wieszam ją na plecaku i z tymi ozdobami wędruje po świecie. No i tu uwaga, Camino to nie rewia mody. Każdemu coś tam przy plecaku wisi i nikt się temu nie dziwi.
Klapki Dalej będąc przy stopach pomówmy jeszcze o klapkach. Będą pełniły dwie role: role kapci i klapek pod prysznic. Jako kapcie codziennie mi służyły. Natomiast pod prysznicem to tylko w wyjątkowych sytuacjach. Warto poszukać w sklepach jakichś takich najlżejszych.
Bielizna
No to idąc dalej w górę, to mamy bieliznę. Zabieram trzy pary. Jedna będzie na sobie, dwie w plecaku. Też należy się z tym liczyć, że nam się nie dosuszą po wypraniu. Trzeba będzie dobrze wykręcać. No bo z tym wieszaniem na plecaku to byłbym ostrożny. Trzy pary zapewnią też to, że będziemy mogli prać co drugi dzień, jeżeli warunki pogodowe czy warunki do suszenia w mieszkaniu nie będą sprzyjały temu, żeby dobrze wysuszyć.
Ostatnio nie zabrałem piżamy, więc jedna para była do spania. Bez piżamy plecak jest dużo lżejszy!
Spodnie
Jedna para na sobie i jedna w plecaku. Tyle, że spodni to nie pierze się codziennie. A to, którą się wkłada, zależy od okoliczności. Na czas wędrówki ubieram tak zwane spodnie techniczne z rozpinanymi nogawkami. Dzień zaczyna się chłodnym porankiem, ale w południe może być ponad 30 stopni.
Nie muszę przekonywać, że łatwiej odpiąć nogawki, niż zdjąć całe spodnie i włożyć spodnie krótkie. Ta druga para to spodnie, które ubieram je do samolotu, na popołudniowy spacer i do kościoła. Najpierw były to lekkie spodnie bawełniane, potem moje ulubione dżinsy, teraz, na kolejne Camino będą to leciutkie spodnie do biegania. Znowu będzie lżejszy plecak.
No to już w połowie jesteśmy ubrani.
T-shirty
Zabierałem trzy t-shirty. Dwa cieniutkie tak zwane techniczne i jeden bawełniany. Ten bawełniany to na popołudniowy spacer. Podczas wędrówki mam technicznego t-shirta, który świetnie odprowadza mój pot. Obowiązkowo, tak jak skarpetki, schodzone t-shirty są jest codziennie prane. Jest też prawdopodobne, że następnego dnia będą się dosuszać wisząc przy plecaku, chociaż ze schnięciem techniczych t-shirtów jest najmniejszy problem.
Na ostatnim Camino miałem tylko dwa t-shirty, tyle, że nie z bawełny, a wełny merynosów. Jeden na wędrówkę, drugi do spania. Proszę mi uwierzyć, tych koszulek nie trzeba codziennie prać. Dzięki tej zmianie zmniejszyła się też waga plecaka.
Koszula
Na t-shirt wkładam bawełnianą koszulę z długim rękawem z cienkiej bawełny.
Wygląda jak flanelowa, ale jest cieńsza, a jednocześnie materiał jest mocny.
Właściwie nawet w upale ją noszę, bo chroni mi ręce przed słońcem.
Minusem jest to, że czasem się przepoci i wtedy już nie jest fajnie.
Na moim kolejne Camino zamiast niej zabiorę koszulkę z długim rękawem z wełny merynosów. Jest lżejsza, ale też bardzo delikatna. Trzeba będzie uważać.
Softshell Trzecia warstwa to Softshell. Daje ciepło, chroni przed wiatrem i umiarkowanym deszczem. Softshell pełni jednocześnie funkcję polara i kurtki, a zatem, zamiast dwóch rzeczy zabieram jedną i oszczędzam na ciężarze plecaka.
Peleryna
Na duży deszcz mocna peleryna. Nie polecam cienkich pelerynek, które łatwo uszkodzić.
Mocna peleryna trochę będzie ważyła, ale za to się nie podrze i dobrze będzie chroniła przed ulewą. Nie zabieram parasola. Jak wieje i leje to parasol do niczego się nie nadaje. Nie zabieram kurtki. Na pierwszym Camino miałem cienką kurtkę. Nie sprawdziła się, bo gdy mocno padało i na kurtkę wkładałem pelerynę, to robiła mi się sauna.
Na zdjęciu jest moja już stara peleryna. Teraz mam nową, która jest lżejsza i bardzo malutka po spakowaniu. Znowu w plecaku lżej.
Nakrycie głowy
Może być czapka z daszkiem ale ostatnio miałem kapelusz z szerokim rondem. W czapce z daszkiem przypiekły mi się uszy.
W czapce z daszkiem oprócz uszu przypieka się też kark. Można temu zapobiec wkładając cieniutką bandankę.
To całe już ubranie.
Kosmetyki
W przezroczystych opakowaniach 100 ml szampon i żel pod prysznic. Będą też służyły jako środek piorący.
Maleńka szczoteczka do zębów, mała pasta do zębów, grzebień do włosów, mały ręcznik szybkoschnący.
Facetowi tyle wystarczy, chyba, że ktoś jeszcze nie zapuścił brody. Panie będą zdania, że to za mało, więc będą chciały coś dodać.
Apteczka Paracetamol czy inny środek przeciwbólowy, inne tabletki, jak ktoś potrzebuje, plastry, opatrunki, środek odkażający rany, maść z antybiotykiem, która potrzebna jest przy ukąszeniach owadów i różnych ranach, które czasem sie zdarzają. Trzeba zabrać elektrolity, które wrzuca się do butelki z wodą lub camelbaka. Mnie po niektórych elektrolitach jest niedobrze, więc w domu już wytestowałem, które nie zrobią mi szkody. Jest też wazelina, żeby choćby na początku wędrówki smarować stopy. Będzie też olejek chroniący przed promieniowaniem słonecznym, najlepiej z atomizerem.
Elektronika Na pewno zabieramy ze sobą telefon. Robimy zdjęcia, nagrywamy ślad trasy, kontrolujemy trasę. Telefon pracuje i wyczerpuje się bateria. Niezbędny jest zatem powerbank. Po dotarciu na miejsce zakwaterowania będziemy ładowali powerbank i telefon. Wobec tego dobrze zabrać ładowarkę, która ma dwa gniazdka. Dlatego zabieram zwykle dwa kable. Jeden krótki, drugi długi. Ten krótki służy mi do ładowania telefonu z powerbanka. Ładowanie odbywa się w drodze. Telefon i powerbank są pewnie w tej samej kieszeni, a wtedy lepszy jest krótki kabel, bo długi wisi, włóczy się i skręca. Zabieram też słuchawki, takie najprostsze. Przydają się na dłuższych odcinkach podróży, czyli w samolocie, czy później w drodze powrotnej w autobusie. Podczas wędrówki, przynajmniej dotychczas, nie używałem słuchawek. Można zabrać bezprzewodowe, ale pewnie są parę gramów cięższe.
Uwaga! Pluskwy! Pluskwy dopadały mnie na Camino dwa razy. Przy pierwszej mojej wędrówce pogryzły mnie ostatniego dnia. A na drugiej już wcześniej mnie dopadły. Na trzeciej i czwartej nie pogryzły mnie. Zabieram olejek goździkowy, którego zapachu nie lubią oraz cieniutki jedwabny wkład do śpiwora. Na miejscu skrapiam wkład olejkiem. Będzie odstraszał. Nie skrapiam wkładu przed wyjazdem, bo może taki intensywny zapach mógłby zainteresować służby na lotnisku. A może nie. Uwaga, na zdjęciu olejek jest w oryginalnym, szklanym opakowaniu. Ze względu na wymogi kontroli bezpieczeństwa na lotniska, trzeba ten olejek przelać do plastikowego opakowania.
Sznurek i inne gadżety
Warto zabrać sznurek i klamerki. Wiadomo, do suszenia prania. Trafi się balkon, weranda czy taras, to będzie gdzie ten sznur rozwiesić i dużo lepiej będzie się pranie suszyło niż na przykład w łazience. Zresztą, sznurek może się przydać też w innych okolicznościach. Jak będzie trzeba coś przywiązać, to będzie czym.
Przyda się długopis po to żeby uzupełniać na bieżąco daty w paszporcie pielgrzyma.
Są osoby, które zamiast butelki z wodą noszą w plecaku specjalny bidon z rurką, tzw.camelbak. Ja do nich nie należę. Z mojej obserwacji wynika, że jest wygodne, bo można popijać całą drogę nie gimnastykując się wyciąganiem butelki z boku plecaka, ale wydaje mi się to mało higieniczne. Czasem widziałem, jak po zdjęciu plecaka wężyk majtnął gdzieś, gdzie nie powinien.
Zabieram małą gąbkę, którą sprzedawcy nazywają dumnie mata składana do siedzenia. Nazwa wszystko wyjaśnia. Nie waży prawie nic, a przydaje się żeby usiąść w dowolnym miejscu. Ławek dla pielgrzymów, które często pojawiają się na zdjęciach, wcale nie jest dużo.
Zabieram też plastikowy łyżkowidelec (lub "spork" po angielsku) po to, żeby zjeść pyszny jogurt gdzieś na trasie. Przydałby się też scyzoryk, ale lecący samolotem muszą o nim zapomnieć.
Kije trekkingowe mogą się przydać, ale nikt nie da gwarancji, czy przejdą kontrolę bezpieczeństwa na lotnisku. Tylko raz miałem kije, na ostatnim Camino, a była to trasa francuska, która w pewnym fragmencie ma górski charakter. Zabrałem tanie kije, żeby nie było mi żal, jak mi je zabiorą. Nie zabrali. Podzieliłem się kijami z towarzyszem. Wędrówka z jednym kijem w górach to nowe doświadczenie, które odbieram pozytywnie. Na portugalskie Camino, zarówno to nadbrzeżne jak i centralne nie polecam, choć są osoby, które tak bardzo się do kijów przyzwyczaiły, że muszą.
Dodatkowy plecak Warto zabrać dodatkowy, lekki plecak. Będzie przydatny przy robieniu zakupów na kolację. W samolocie się przyda jako podręczny bagaż bezpłatny do przewiezienia jedzenia i wody. W drodze powrotnej może pomieści prezenty, które kupimy w dużej ilości i nie zmieszczą się w naszym podstawowym plecaku.
Opakowania Wszystko trzeba jakoś posegregować i spakować. Można w zwykłych reklamówkach, można w workach próżniowych, a ja kupiłem takie mocne worki wodoodporne. Na zdjęciu są w jednym kolorze, ale teraz mam wielokolorowe, żeby lepiej widzieć, gdzie co jest.