Camino Frances 14 kwietnia 2026 - Ponferrada - Villafranca del Bierzo
Przyjeżdżamy do Ponferrada o 5:00. Parę minut za nami przyjeżdża też autobus, z którego się przesiadaliśmy. Nie wiem po co była ta przesiadka.
W przewodniku przeczytałem, że Ponferrada położona jest na wysokości 541 m, liczy ok. 64.000 mieszkańców. To jedyne większe miasto na naszej trasie do Santiago de Compostela. Główną jej atrakcją jest zamek templariuszy, którego budowę rozpoczęto w 1178 r. Najważniejszym obiektem sakralnym jest wzniesiony w latach 1573-1660 kościół Santa Maria de La Encina nawiązujący do średniowiecznego objawienia Matki Boskiej w konarach dębu. Na uwagę zasługuje też kościół Świętego Andrzeja z barokowym retabulum i słynącą łaskami romańską figurą Chrystusa. Tyle z przewodnika. Chcemy to zobaczyć, ale najbardziej, to napić się gdzieś kawy. Tym drugim autobusem przyjechało dwoje naszych rodaków z Poznania. Z nimi zaczynamy nasze poszukiwanie kawy.
Kierujemy się na wzgórze, na którym położone jest stare miasto. Jest zamek templariusz, kościół Santa Maria de La Encina. Jedno i drugie zamknięte. Po małych poszukiwaniach znajdujemy za to kafeterię. Od Poznaniaków dowiadujemy się, że oni robią Camino Frances na raty. W poprzednich latach zaczynając w Saint-Jean-Pied-de-Port zrobili dwa odcinki, teraz robią trzeci ostatni. Też ciekawy sposób. Nie mają zarezerwowanych noclegów, a jednocześnie muszą iść szybciej niż my, bo mają samolot z Santiago de Compostela zarezerwowany już na środę 22 kwietnia, podczas gdy my dopiero 23 kwietnia mamy być w Santiago. Więc żegnamy się i ruszamy własnym tempem.
Poniżej mapka dzisiejszego etapu.Zobacz mapę
Po wyjściu ze starego miasta i przejściu przez most na rzece Sil idziemy miejskim parkiem wzdłuż brzegu rzeki. Mijamy dawną elektrownię, zamienioną na muzeum energetyki. Na przedmieściach wioska Compostilla, a w niej kościółek Santa Maria de Compostilla. Niestety zamknięty. Można zobaczyć malowidła na zewnątrz, a w otoczeniu krzyż dwustronny, podobny do galicyjskiego, ale nie taki sam. Potem winnice, drogi polne i asfaltowe. Przy jakiejś polnej drodze uwagę zwraca tablica, której autor prosi pielgrzymów, żeby nie chodzili za potrzebą na jego posesję. Przechodzimy przez małe miasteczko Camponaraya, a następnie przez miasteczko Cacabelos. W nim kościół, wreszcie otwarty. Potem trafiamy na rozwidlenie szlaku. Nie bardzo widać, że to rozwidlenie, bo większość pielgrzymów skręca za dużą strzałką w prawo z szosy na polną drogę. Czujność każe spojrzeć na mapę i iść dalej szosą. Mamy dzięki temu kilometr bliżej do celu i nie musimy wchodzić na wzgórze. Wreszcie jesteśmy u celu, w Villafranca del Bierzo i meldujemy się na noclegu. Miejsce wspaniałe, bo w sąsiedztwie zamku z XV wieku, siedzibie lokalnych markizów.