Pół drogi towarzyszy nam jeszcze zatoka, ale potem wkraczamy już w głąb lądu i tak będzie już do samego Santiago dr Compostela. Zobaczymy i przejdziemy przez najpiękniejszy na szlaku mostek. Stary a fotogeniczny. Ważnym momentem dnia jest też obiad - ośmiornica i nic więcej. Trochę zeszliśmy ze szlaku zachęceni ogłoszeniem, że w okolicy jest knajpka, która dzisiaj oferuje ośmiornicę. Może nie wszyscy byli zadowoleni z tego wyboru, no ale jest zaliczone - ośmiornica po galicyjsku. Pontevedra, dzisiejszy cel, jest sporym miastem. Piękna, zabytkowa architektura, a wśród niej na wyróżnienie zasługuje kościół na planie muszli. W nim figurka Matki Bożej w stroju pielgrzyma.