Zrobiliśmy to. Dotarliśmy do celu zmęczeni, poobijani, ale szczęśliwi i bogatsi. Znosiliśmy swoje i nieswoje słabości. Wyłaziły z nas czasami nasze złe strony, bo nie da się na dłuższy czas udawać jakim się jest pięknym i szlachetnym człowiekiem, jak słońce praży, nogi bolą a iść trzeba.
Jednocześnie każdy wniósł coś niepowtarzalnego, mnóstwo dobra.
Teraz czas na pytania.
Czy było to dla mnie ważne, czy będę chciał wyruszyć znowu? Na końcu wędrówki nawet i ja, który bakcyla Camino już dawno złapałem, mam tę wątpliwość. Ona mija dość szybko. Jasne, że znowu pójdę. W moim przypadku jest jeszcze inne pytanie. Czy będę chciał znowu wziąć na siebie rolę organizatora. Czy zdołam jakoś podzielić robotę przy organizacji kolejnego wyjazdu.
Odpowiedzi przyjdą z czasem.
Teraz pora na proste wnioski. A dotyczą one wyposażenia. Niezmiennie, dwie rzeczy są najważniejsze: lekki plecak i dobre obuwie. Mam kolejne pomysły, jak zmniejszyć wagę plecaka, czyli ile czego zabrać. Rezultatem przemyśleń jest zaktualizowana treść rozdziału Co zabrać na Camino